Wyszukiwarka
1% Wesprzyj naszych podopiecznych

W imieniu naszych podopiecznych prosimy o 1%! 

Fundacja dla Zwierząt i Środowiska „Lepszy Świat” pomaga bezdomnym, oraz pokrzywdzonym przez los i ludzi zwierzętom, przeprowadza interwencje, prowadzi domy tymczasowe i współpracuje w ramach wolontariatu z cieszyńskim schroniskiem dla psów. Jesteśmy organizacją non-profit, nie prowadzimy działalności gospodarczej, a nasze działania finansujemy z darowizn ludzi, którym los bezbronnych zwierząt nie jest obojętny. Jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego. Abyśmy nadal mogli pomagać, chronić i ratować zwierzęta, potrzebne jest nam Państwa wsparcie.

Rozliczając się z Urzędem Skarbowym można przekazać nam 1% należnego podatku. Wystarczy w rocznym zeznaniu podatkowym wpisać numer KRS 0000366266

Wszystkich, dla których los zwierząt nie jest obojętny prosimy o wsparcie w ten sposób naszej działalności!

Podpisz petycję!
Szukają domu!

Ares z osiedla Banotówka

Aktualności » Ares z osiedla Banotówka

2015-10-04 12:52

  Ares z osiedla Banotówka

   Ares mieszkał na osiedlu Banotówka od dawna. Podobno został tam wyrzucony z samochodu i tak już pozostał na osiedlu na stałe. Dostał od dobrych ludzi swoją budkę, mieszkańcy wielu bloków dokarmiali go codziennie, i tak sobie żył niczyj, bezpański wolny pies. Osiedle to był jego dom i jego miejsce na ziemi. Niestety po czasie zaczął niektórym przeszkadzać, mimo, że nie był uciążliwy, nie był agresywny, trzymał się z dala od ludzi, uciekał, bał się ich. Nielicznym, tylko przy karmieniu dawał się troszkę pogłaskać. Zaczęły się skargi o wałęsającym się bezpańskim psie, który przez wiele tygodni bronił się przez złapaniem. Jednak w końcu Ares został wyłapany i odwieziony do schroniska dla zwierząt. Tam bardzo źle znosił nowe warunki. Nie przepadał za współtowarzyszami, był wystraszony, wycofany, nigdy nie znał smyczy i nie potrafił na niej chodzić, panicznie bał się ludzi, był w permanentnym stresie. Ares został przez fundację przeniesiony do małego hoteliku dla psów, w miejsce gdzie nie ma zbyt dużo zwierząt, za to jest spokój, a to było mu w tej chwili najbardziej potrzebne.  

   Ares jest jak taki mały wilczek wychowany w niewoli – już nie dziki, ale jeszcze nie oswojony. Może został w życiu tak bardzo skrzywdzony, że nie potrafi na nowo zaufać ludziom, a może wychował się z dala od nich. Bardzo trudno do niego dotrzeć. W hoteliku jest od 20 września, po dwóch tygodniach nadal głównie chowa się w swojej budzie, do opiekunki wychodzi tylko wówczas, gdy nie wyczuwa innych psów. Nie daje się jeszcze pogłaskać, ale bierze już smakołyk z ręki, a ostatnio bardzo delikatnie polizał opiekunkę w rękę. Wychodzi z budy do swojego kojca tylko gdy nikt nie widzi, a dzisiaj (4 październik) po raz pierwszy zaszczekał w nocy. Potrzebuje dużo czasu aby zaufać i się otworzyć, długa droga przed nim. Ale jest szansa, że w końcu będzie miał normalne życie.

 Ares na fb: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.690067684426518.1073741937.304481059651851&type=3

6 listopada - Ares coraz lepiej reaguje na opiekunów. Już bez strachu bierzez smakołyki z ręki, nie ucieka do budy gdy ma sprzątany kojec, cieszy się, gdy opiekun przychodzi, a dzisiaj nawet skakał wokół i merdał ogonem. Nie daje się jeszcze głaskać, nadal bardzo boi się dotyku, ale mamy nadzieję, że wkrótce to się zmieni.

  
Facebook