Pies zwany Łapą

Aktualności » Pies zwany Łapą

2018-12-29 14:21

Pies zwany Łapą

   W ostatnim czasie rozpętała się ogromna burza w związku z przywiezieniem do schroniska psa ze złamaną łapą. Ponieważ nie chcemy już uczestniczyć w tych przepychankach, pyskówkach i wzajemnym oskarżaniu się wyjaśniamy jak wygląda sytuacja psa. Nie mamy możliwości, aby dać informacje poprzez zrobione psu Wydarzenie, ponieważ jego organizator zablokował nam możliwość publikacji jakichkolwiek odpowiedzi. Jednocześnie zapewniamy, że żadna zbiórka pieniędzy na pomoc psu nie została przez nas zorganizowana.

  Pies trafił do cieszyńskiego schroniska 25 grudnia.  Zaraz po przyjeździe został przebadany przez dyżurującego lekarza weterynarii oraz rozpoczęto leczenie. Pies był wyziębiony i miał mocną biegunkę. Miał silnie obrzęknięta lewą przednią kończynę, oraz ranę na wewnętrznej stronie przedramienia. Jego sierść była brudna od benzyny, prawdopodobnie po wypadku. Ustabilizowano złamanie opatrunkiem usztywniającym miękkim, zostały mu podane leki przeciwbólowe, antybiotyki oraz kroplówki. Drugiego dnia dołączyły się wymioty. Po dwóch dniach pies został ustabilizowany, więc można było rozpocząć kolejne badania. Zostało zrobione usg, badanie krwi, rtg. Usg było prawidłowe. Badaniu krwi wykazały anemię, silny stan zapalny oraz niedoczynność tarczycy. Rtg - wieloodłamowe otwarte złamanie kości przedramienia , kości promieniowej i łokciowej. Po konsultacjach dwóch lekarzy weterynarii uznano, że całkowicie bezzasadne i szkodliwe jest z punktu widzenia zdrowia i stanu psa przewożenie go na Śląsk, czego żądało Stowarzyszenie chcące przejąć psa. Właściciele schroniska przychylili się do decyzji dwóch lekarzy weterynarii, kierując się dobrem psa. Dla nas taka decyzja gdzie zdecydowano co dla psa jest najlepsze w tym przypadku była jak najbardziej słuszna. Ponieważ zabieg i dalsza rehabilitacja miały być dosyć kosztowne zobowiązaliśmy się pomóc i partycypować w tych kosztach. Chcieliśmy w tym celu zrobić zbiórkę, zaproponowaliśmy Stowarzyszeniu które chciało psa współpracę, zrobienie wspólnej zbiórki aby razem opłacić leczenie i rehabilitację. Stowarzyszenie nie zgodziło się na to, więc wycofaliśmy propozycję i sami chcieliśmy wziąć to na siebie. Niestety zaczęliśmy być oskarżani, że chcemy się na psie dorobić i chodzi nam wyłącznie o pieniądze, wobec czego postanowiliśmy pokryć koszty z własnych pieniędzy i wycofaliśmy się w ogóle z robienia zbiórki. Rano 28 grudnia pies został poddany operacji. Kości ustabilizowano płytą, która prawdopodobnie już zostanie na stałe. Dodatkowo założono mu opatrunek usztywniający miękki, który trzeba co parę dni zmieniać, żeby kontrolować ranę po zabiegu oraz ranę po złamaniu, która była zakażona. Pies wymaga długiego czasu rekonwalescencji , nawet kilku miesięcy. Po operacji czuje się dobrze, wszystko w normie, ma apetyt. Pies był i jest nadal pod stałą kontrolą lekarza weterynarii. W poniedziałek chcieliśmy przenieść go do domu tymczasowego, do osoby, która w późniejszym czasie wyraziła chęć zaadoptowania go.

  Jaki będzie dalszy los psa nie wiemy, bo Stowarzyszenie nadal chce psa zabrać, nie wiemy i nie rozumiemy gdzie i po co, skoro pies ma zapewniony dom, rehabilitację, opiekę. Codziennie w naszym kraju czy regionie psy ulegają wypadkom, codziennie potrzebują pomocy. Zamiast kłócić się i przepychać o jednego, któremu już pomożono, można pomóc kolejnym, które na tą pomoc czekają.  

  W Polsce jest mnóstwo organizacji pomagających zwierzętom. Część z nich kłóci się, walczy ze sobą, udowadnia kto jest gorszy, kto robi źle, oskarża się wzajemnie, podkopuje pod sobą i bluzga na siebie. W imię czego, skoro wszyscy działają w tym samym celu? A szkodzi to tym, dla których działamy - zwierzętom. My niestety także daliśmy się chwilowo ponieść emocjom, które spowodowane były ogromnymi atakami na nas, oskarżeniami, a nawet groźbami pod naszym adresem i wypisywanymi kłamstwami na temat fundacji. Bardzo żałujemy, że daliśmy się wciągnąć w ten kocioł, który się rozpętał, i nie chcemy już brać w tym udziału, nie chcemy być w tej grupie organizacji, która poświęca czas i energię na dokopywanie innym. Nie musimy się lubić, nie musimy nawet współpracować skoro się nie da, ale szanujmy swoją pracę i nie szkodźmy fałszywymi oskarżeniami i insynuacjami sobie nawzajem i przewde wszystkim zwierzętom. Prawda wybroni się sama, a my wracamy do naszej codziennej pracy. Napiszemy, jak zakończyła się sprawa Psa zwanego łapą, gdy jego dalszy los będzie już nam znany.

31 grudnia 2018 roku: Dzisiaj piesek, który jak się okazało ma na imię Dino pojechał do nowego domu. Stowarzyszenie przekazało go do domu tymczasowego, tam gdzie miał iść od nas. Nowa opiekunka bardzo chce go adoptować. Pies będzie pod stałą opieką weterynaryjną do czasu zakończenia leczenia i rehabilitacji. Stowarzyszenie jako właściciel psa sprzeciwiło się naszej zapłacie za operacją. Ponieważ już przesunęliśmy środki finansowe na ten cel postanowiliśmy w takim wypadku przeznaczyć tą kwotę na pomoc innej biedzie. W schronisku jest Roni, mieszka tam od 2012 roku. Uroczy staruszek, którego nikt nie chce, z problemami behawioralnymi. Pieniądze przeznaczymy na szczegółową diagnostykę oraz hotelik dla niego, i w ten sposób Dino pomoże Roniemu. W styczniu zaczynamy szukać dla niego miejsca i rozpoczynamy diagnostykę.      

Facebook