Wyszukiwarka
1% Wesprzyj naszych podopiecznych

W imieniu naszych podopiecznych prosimy o 1%! 

Fundacja dla Zwierząt i Środowiska „Lepszy Świat” pomaga bezdomnym, oraz pokrzywdzonym przez los i ludzi zwierzętom, przeprowadza interwencje, prowadzi domy tymczasowe i współpracuje w ramach wolontariatu z cieszyńskim schroniskiem dla psów. Jesteśmy organizacją non-profit, nie prowadzimy działalności gospodarczej, a nasze działania finansujemy z darowizn ludzi, którym los bezbronnych zwierząt nie jest obojętny. Jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego. Abyśmy nadal mogli pomagać, chronić i ratować zwierzęta, potrzebne jest nam Państwa wsparcie.

Rozliczając się z Urzędem Skarbowym można przekazać nam 1% należnego podatku. Wystarczy w rocznym zeznaniu podatkowym wpisać numer KRS 0000366266

Wszystkich, dla których los zwierząt nie jest obojętny prosimy o wsparcie w ten sposób naszej działalności!

Podpisz petycję!
Szukają domu!

Sarina, ofiara ludzkiego bestialstwa!

Aktualności » Sarina, ofiara ludzkiego bestialstwa!

2014-10-23 16:54

wrzesień 2013

Sarina, ofiara ludzkiego bestialstwa! Nagroda 4000 złotych za wskazanie sprawcy!

…Leżała w lesie, pod drzewem, z pyszczkiem owiniętym taśmą klejącą i sznurkiem. Wezwano odpowiednie służby i suczka trafiła do cieszyńskiego schroniska. Zagłodzona, przeraźliwie chuda, weterynarz po badaniu podjęła decyzję o natychmiastowej operacji, z suczki ciekła ropa. Nie była to jednak choroba, po otworzeniu jamy brzusznej okazało się, że ktoś pociął jej pochwę i macicę ostrym narzędziem, może wprowadził do środka żyletkę, może drut. Rany ropiały od środka, a suczka niewyobrażalnie cierpiała. A ta ludzka bestia zostawiła ją w lesie na śmierć…

  Sarina jest już po operacji, nie trafi do schroniska, zostanie pod opieką fundacji. Wiele tygodni zajmie, zanim dojdzie do zdrowia, trzeba ją odkarmić, ale też, przede wszystkim, wrócić jej wiarę w człowieka, bo na razie suczka boi się każdego ruchu, wstaje i sztywnieje gdy tylko ktoś wejdzie do pomieszczenia. Nie wiadomo, ile lat była katowana, w jej stanie trudno określić wiek, ale prawdopodobnie ma około 10 lat.

   Zbieramy na dobrą karmę i opiekę weterynaryjną dla niej! Jeżeli ktoś może pomóc prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem „Sarina”. W tym miejscu będziemy też na bieżąco informować o losie i zdrowiu Sariny.

  Czwartek, 5 września, drugi dzień Sariny w domu tymczasowym fundacji. Wczoraj suczka była jeszcze bardzo nieufna, nawet próba zapięcia smyczy wzbudzała w niej odruchy samoobronne. Jedyne, na co reagowała pozytywnie to miska z jedzeniem. Sarina wręcz rzuca się na jedzenie, musiała być bardzo głodzona. Niestety w jej stanie musi dostawać małe porcje, za to kilka razy dziennie. Dzisiaj za to suczka już kilka razy bardzo delikatnie pomachała ogonem, jeszcze spuszczonym, jeszcze nieśmiało, ale każdy taki gest cieszy:-) Ładnie dogaduje się z innymi tymczasami i suczką rezydentką, starą dobermanką. W ogródku jednak nie chce przebywać długo, kiedy poczuje się zmęczona siedzi pod drzwiami i cieszy się, kiedy zostanie wpuszczona do „swojego” pokoju. Dzielnie też zniosła dzisiejsze zastrzyki i kroplówkę, nawet nie pisnęła. W chwilach zdenerwowania ma bardzo przyspieszony oddech, mocno dyszy, gdy trochę wydobrzeje trzeba będzie zrobić ekg.

  Sobota, 7 września. Sarina musi być bardzo silna psychicznie, po tym co przeszła dochodzi do siebie w miarę szybko. Dzisiaj już nawet biegała za patykiem, a pychol powoli się uśmiecha, ogonek też zaczyna merdać. Kiedyś, zanim trafiła w ręce sadysty musiała mieć normalnego opiekuna, potrafi siadać (oczywiście na razie tylko wtedy, kiedy ma w tym interes, czyli coś dobrego w perspektywie), aportować (z oddawaniem patyka trochę gorzej), podawać łapę. Dogaduje się z psami, sukami. Nie boi się wody, wręcz łapie wodę ze szlaucha, i traktuje to jak zabawę:-) Dzisiaj była pani weterynarz, szwy ładnie się goją. Jedynym problemem na razie jest to, że w nocy nie utrzymuje czystości, ale mam nadzieję, że z czasem to się zmieni. Musiała być kiedyś psem domowym, bo wręcz pcha się do domu, i uwielbia swój pokój, a później u zwyrodnialca mogła trafić do budy, bo w ogrodzie na ochotnika wchodzi do niej i też dobrze się tam czuje, chociaż próbuje wykopać w niej dziurę. W ogrodzie też upatrzyła sobie miejsce, gdzie kopie. To bardzo mądra suka, już reaguje na swoje imię.

  Wtorek, 10 września. Od dwóch dni Sarina utrzymuje już czystość w domu. Wygląda na to, że powoli przypomina sobie czasy, kiedy miała normalny dom. Potrafi też siadać, podawać łapę, aportować, szukać. Niestety dzisiaj gorzej się poczuła, od rana nie za bardzo chciała jeść, wieczorem zwymiotowała. Jej zachowanie wskazuje na to, że coś ją boli. Dostała zastrzyk przeciwbólowy, a jutro rano pobierzemy jej krew do badania. Możliwe, że przez długotrwałe głodzenie ma uszkodzone narządy (trzustkę, wątrobę), i teraz, przy regularnym żywieniu zaczęły się bóle.

  Dostaliśmy też nowe informacje o okolicznościach znalezienia Sariny od Pani weterynarz, która zajęła się nią zaraz po znalezieniu „… W niedzielę wieczorem ( tj. 01.09.) – moja siostra zadzwoniła do mnie z informacją, że znaleziono w czasie festynu w Rudzicy – sunie z zaklejonym taśmą i sznurkiem pyszczkiem – że jest mocno wychudzona i wyczerpana – i czy mogłabym przyjechać ją obejrzeć. Przyjechałam – i to co zobaczyłam mnie przeraziło. Ledwie stojąca na łapach, mocno wystraszona, odwodniona, wychudzona sunia w typie owczarka, co chwila liżąca się w ok. pochwy. Sunia była już bezpieczna – w ciepłym pomieszczeniu przy kotłowni w budynku urzędu gminnego w Rudzicy. Zdecydowałam, że natychmiast trzeba podłączyć jej płyny, podać leki przeciwzapalne, przeciwbólowe i antybiotyk. Podejrzewałam otwarte ropomacicze – do głowy by mi nie przyszło sądzić – że jakiś zwyrodnialec mógłby zrobić jej większą krzywdę – niż zalepienie taśmą i sznurkiem pyszczka. Na jakikolwiek zabieg chirurgiczny – w tym stanie jaki widziałam- było za wcześnie -  sunia nie przeżyła by narkozy- z powodu olbrzymiego odwodnienia. Pojechałam do Bielska po leki, kroplówki i karmę wysokoenergetyczną. Sunia podanie  leków zniosła bardzo dzielnie, pojadła, zrobiliśmy jej posłanie na słomie z jakiegoś grubego materiału. Wiedziałam, że noc przeżyje – będzie jej ciepło i bezpiecznie. Dalszy ciąg historii suni już znacie. Z tego co udało mi się dowiedzieć – sunia błąkała się gdzieś przy lesie na obrzeżach Rudzica, Jasienica. Zauważyli ja woźnice – co na festynie wozili bryczką ludzi. Jakoś udało im się ją złapać na jedzenie i trafiła do pomieszczenia przy kotłowni w Urzędzie Gminy w Rudzicy.  Jako lekarz weterynarii już nie jedno widziałam – ale taki widok – jak wtedy wieczorem w niedzielę – ściął mnie z nóg”…

  Środa, 11 września. Sarina w nocy wymiotowała. Zrobiliśmy morfologię i biochemię. Ma zapalenie trzustki i anemię. Dzisiaj głodówka, dostanie tylko kroplówki i leki, a od jutra jedynie karma weterynaryjna z puszki. Jeżeli ktoś może wesprzeć Sarinę odpowiednią karmą lub datkiem na nią, to bardzo prosimy, to dosyć droga karma:-(

Wieczór. Nie jest dobrze, Sarina po kilku dniach lepszych od wczoraj ma stanowczo gorsze. Ma stany lękowe, powodowane przypuszczalnie bólem. Ból kojarzy jej się ze strachem, strach z bólem. Gdy się ściemniło schowała się do budy stojącej w ogródku, za nic w świecie nie chciała wyjść. Mimo, że od kilku dni machała już do mnie ogonem, teraz wyglądała, jakby paraliżował ją strach. Pół godziny potrwało, zanim dała się wyciągnąć z budy. Udało się jej zapiąć smycz, i wówczas poddała się i wyszła. Zapięta smycz jakby ją uspokoiła. Kilka razy w budzie kłapnęła zębami, ale ona nie chce ugryźć, broni się, ale tak, żeby nawet nie dotknąć człowieka zębami. Wygląda na to, że ból połączony z ciemnością wywołały w niej taką panikę. Teraz leży już w „swoim” pokoju, dostała zastrzyk przeciwbólowy, antybiotyk i kroplówkę. Trochę się uspokoiła i śpi. Dzisiaj jeszcze jedna kroplówka ją czeka.

  Sobota, 14 wrzesień. Sarina dzisiaj po raz pierwszy od kilku dni odrobinę zjadła. Nie może dostawać dużych ilości, zaledwie łyżkę specjalistycznej karmy dostała, ale zjadła, co dobrze rokuje, bo od kilku dni w ogóle nie chciała jeść i pić. Po kilku godzinach obserwacji, dostała jeszcze jedną łyżkę, ponieważ nie zwymiotowała. Czekamy jak zareaguje jej organizm…. Jest też żywsza i bardziej zainteresowana otoczeniem.

Wczoraj oficjalnie zgłosiliśmy sprawę na policję w Jasienicy. Wszystkich, którzy mogą cokolwiek wnieść do sprawy prosimy o kontakt. Dla osoby, która wskaże sprawcę tego okrutnego, sadystycznego czynu czeka nagroda pieniężna.

  16 września. Sarina nadal dostaje kroplówki i zastrzyki. Jest jednak i dobra wiadomość, suczka odzyskała apetyt, i już nie wymiotuje:-) Niestety na razie musi dostawać bardzo małe porcje (łyżka karmy z puszki) kilka razy dziennie, więc chodzi ciągle głodna. To jednak dla jej dobra, więc musi przetrzymać tą czasową głodówkę. Odzyskała wigor i ma więcej siły, humor też jej zaczyna powracać. Weterynarze są jednak ostrożni w rokowaniach, trzeba czekać, bo w jej stanie wszystko jeszcze może się zdarzyć.

  2 października. Najgorsze chyba już za nami. Sarina od dwóch tygodni nie wymiotuje. Nie dostaje już kroplówek ani leków, jest jednak nadal na specjalistycznej karmie weterynaryjnej, i możliwe, że tak już zostanie do końca życia. Suczka najchętniej tylko by jadła, niestety ze względu na jej stan nadal dostaje cztery razy dziennie małe porcje, zamiennie suche i puszki. Za około dwa tygodnie ponowimy badanie krwi i zważymy ją. Sarinie dopisuje humor, i ma bardzo dużo energii. Z dużo młodszymi psami w ogródku bawi się i biega jakby była w ich wieku. Uwielbia piłki, patyki, zabawki. czasami zachowuje się jak szczeniak, tak jakby dostała nowe życie:-) Wszystkim, którzy cały czas trzymali kciuki za suczkę serdecznie dziękujemy!

  Początek grudnia: Po prawie dwumiesięcznej huśtawce ze zdrowiem stan Sariny nareszcie się unormował. W listopadzie pojawiła się krew w moczu, więc suczka dostała serię antybiotyków. Wyniki krwi znacznie się poprawiły, a Sarina przytyła trzy kilogramy. To niewiele, ale dopiero niedawno została przestawiona na inną karmę, także specjalistyczną ale bardziej kaloryczną. Dopisuje jej humor, jest bardzo energiczna, wesoła i chętna do zabawy. Z każdym dniem młodnieje. zaczyna pokazywać też swój charakter, forsuje swoje zdanie, lubi inne psy ale też nie pozwala się zdominować, a w kwestii wychowania niespecjalnie przepada za słowem „nie”. Kiedy chce coś zobaczyć lub coś osiągnąć głuchnie i idzie jak taran:-)  Jeżeli do stycznia nic z jej stanem zdrowia się nie zmieni, nie będzie nowych problemów, zaczniemy jej szukać nowego, stałego domu.

SARINA SZUKA DOMU!

   Po kilku miesiącach rekonwalescencji podjęliśmy decyzję o poszukiwaniu dla Sariny nowego domu. Lepiej już chyba nie będzie, suczka do końca życia będzie musiała pozostać na specjalistycznej diecie, a osoba, która ją adoptuje, będzie musiała zawsze zwracać szczególną uwagę na to, aby nie pozostawiać żadnego jedzenia w zasięgu jej wzroku, bo możliwości sprytnego  dostania się do niego Sarina ma naprawdę bardzo duże.  Szukamy domu aktywnego, takiego gdzie suczka będzie mogła spożytkować swoją niezwykłą energię, znudzona potrafi co nieco poniszczyć. Mile widziane towarzystwo innych, nie dominujących psów, z dominującymi może być konflikt, bo Sarina też do uległych nie należy. Za to w stosunku do ludzi jest bardzo towarzyska, łagodna, wesoła, lubi dzieci. Uwielbia też zabawy z piłką i wszelkie zabawy związane z wodą.

Facebook