Wzruszająca historia Carusa

Aktualności » Wzruszająca historia Carusa

2020-06-10 15:58

Często dostajemy wzruszające wiadomości od nowych opiekunów zwierząt, które dzięki naszej Fundacji znalazły kochające domy.
Oto szczęśliwe zakończenie historii Carusa (obecnie Cykiego) który od 2013 roku przebywał w schronisku a w 2018 roku, po krótkim pobycie w domu tymczasowym został adoptowany. Tak opisuje tamte zdarzenia jego nowa opiekunka:
"Kiedy adoptowałam Carusa w marcu 2018 roku, był bardzo wystraszonym psem. Otwarta przestrzeń go przerażała. Większość życia spędzone w schronisku na ograniczonym wybiegu uniemożliwiło mu poznanie świata. Poznawał go dopiero już jako 6-letni pies. Początkowo nie chciał wychodzić z domu i musiałam go wystawiać za drzwi ;-P ale na szczęście mamy podwórko i ogródek do których szybko się przyzwyczaił. Wychodzenie na długie spacery do parku tez bywało problematyczne, bo nieraz tak jakby coś mu się przypomniało i kładł się na ziemi sparaliżowany strachem. Na szczęście Cykor (bo tak się teraz nazywa; Cyki, Cykuś) jest taki jak ja i wiem jak podejść do jego lęków. Bardzo też pomogła mu Nora - 15-letnia labradorka, która ze znudzeniem ogląda fajerwerki :-) pokazała mu, że nie ma się czego bać, a rozstawiona drabina w pokoju lub włączony odkurzacz to tylko urozmaicenie życia :-). Dziś- po ponad 2 latach Cyki jest już tylko nieco płochliwym psem. Pełny życia i radości. Jest bardzo żywiołowy, musi się wybiegać żeby zacząć się uśmiechać :-) ja tez się dzięki niemu częściej uśmiecham :-) Cyki potrafi rozbawić mnie do łez kiedy z radości tańczą mu łapki albo popisuje się swoją zwinnością i prędkością niczym u charta :-D. Na dzień dzisiejszy potrafimy się już bawić (musiał się nauczyć, zupełnie nie wiedział o co chodzi) i robić kilka sztuczek z obrotem włącznie ;-). Co tu więcej pisać? Pisać.. pisani sobie byliśmy. Bardzo go kocham i wiem, że on mnie też :-)".
Wszystkim zwierzętom życzymy tak ogromnego szczęścia, jakie spotkało naszego Carusa!
 

Facebook